Opis przypadku
Kandydatki aplikują głównie poprzez formularze na Facebooku, landing page i stronę www. Rekruterzy dzwonią i przeprowadzają rozmowę, w której najważniejsze są dwa pytania – jaki jest poziom znajomości języka niemieckiego i czy kandydatka posiada doświadczenie w pracy w opiece. Konsultanci zapisują te informacje w systemie i dopiero wtedy zaczynają szukać oferty dla zainteresowanej osoby.
Problem
Konkurencja na rynku jest spora, a kobiet w grupie docelowej coraz mniej. Kandydatki wysyłają zgłoszenia do kilku firm. Nie zależy im na konkretnej marce, chcą tylko dostać dobrze płatne zlecenie. To wszystko prowadzi do jasnej konkluzji – kto pierwszy, ten lepszy. Liczy się czas, a mimo sporego działu operacyjnego u klienta, duża część leadów była opracowywana dopiero dzień po zgłoszeniu. W tej branży doba to ogrom czasu.
Wytyczne klienta
Chęć rozmowy z BOTem
Zakładaliśmy, że reakcje odbiorców mogą być różne. Jest to grupa w wieku 50 – 65 lat, dla której technologie nie są codziennością. Klient obawiał się, że z rozmowy z botem zrezygnuje więcej niż zakładane przez nas 30% odbiorców.
KPI:
w pełni zrealizowanych rozmów
Skrócony czas kontaktu
Odstępy czasowe między przesłaniem formularza do telefonu od rekrutera były bardzo nierówne. Czasami firma oddzwaniała na drugi, trzeci dzień. Najszybsza konkurencja podejmowała kontakt po godzinie od przesłanego zgłoszenia.
KPI:
średni czas kontaktu
Wzrost odbieralności
30% – tyle wynosił współczynnik odbieralności połączeń wykonywanych przez konsultantów. Cel wirtualnego rekrutera był prosty – dodzwonić się do większego odsetka kandydatek niż konsultanci.